Sam z dokładnej obserwacji otaczającej mnie codzienności, wyciągnąłem pewne wnioski. Kiedyś więcej było osób, z którymi dało się zwyczajnie stanąć i porozmawiać. Dziś każdy doszukuje się drugiego dna w naszej wypowiedzi, zapewne w pierwszej fazie rozmowy bierze nas za złodzieja lub akwizytora. Świat stał się chciwy, rządzi się prawami konsumpcjonizmu i znieczulicy. Niby porusza się tematy globalnego ubóstwa, głodu... ale to tylko medialna papka, którą karmi się nas regularnie od czasów pierwszego lampowego radia. Tak naprawdę wszyscy wyznają politykę "ja, ja i jeszcze ja". Kiedyś słuchałem audycji w radio na temat końca świata i jak wielce zdziwioną miałem minę gdy ktoś przysłał do rozgłośni sms'a o treści "świat skończy się w tym samym momencie, w którym ostatnia osoba przestanie kochać". Tego się trzymajmy :)
Ostatnio zmieniony: 2012-10-24 13:50:50