Przejdź do treści
Miłość i randki

Jak przetrwać chwilowe rozstanie?

Ewelina Zach
Ewelina Zach Expert
17 kwietnia 2012 ~4 min czytania
Jak przetrwać chwilowe rozstanie?
I nie mam tu wcale na myśli wyjazdu na delegację. Czasem jest tak, że musicie sobie coś przemyśleć - każde oddzielnie. Nie jest to proste - tak naprawdę im staż związku jest dłuższy tym trudniej zgodzić się na ten krok, tym bardziej ryzykowny się on wydaje. Warto jednak czasem zauważyć potrzebę partnera/partnerki i pozwolić mu/jej na trochę czasu sam na sam. W tej poradzie chciałabym podpowiedzieć jak nie zwariować w przypadku, gdy to nie Ty, a ukochana osoba potrzebuje chwili samotności.

Kroki

1
Przede wszystkim uszanuj wolę partnera. Dla niego również nie jest to łatwy krok. Postaraj się rzeczywiście zniknąć na ten czas z jego życia. Choćby nie wiem jak kusiło nie dzwoń, nie pisz, nie chodź na tą siłownie na której on bywa. Nie naciskaj na niego będąc jego cieniem. Jeśli masz możliwość zwyczajnie gdzieś wyjedź. Jeśli za bardzo kusi by zadzwonić postaraj się jak najczęściej ''zapominać'' telefonu. Jeśli jemu samemu będzie ciężko wytrwać i zadzwoni postaraj się nie odbierać - dla jego dobra. Umówcie tylko jasny sygnał o gotowości do spotkania. Osobiście polecam krótki sms o treści '' Myślę, że nadszedł już ten czas, że możemy się spotkać i spokojnie porozmawiać''. Staraj się również nie narzucić sztywnych ram czasowych na przemyślenie np. 2 tygodnie czy miesiąc. Niech ukochana osoba na bieżąco zdecyduje ile czasu jej potrzeba. Tobie pozostaje uzbroić się w cierpliwość.
2
Nie wariuj. To, że on/ona potrzebuje coś przemyśleć nie znaczy automatycznie, że się rozstaniecie. Wiem, że to nie proste udawać, że go/jej nie ma zwłaszcza jeśli wcześniej spędzaliście razem dużo czasu. Postaraj się nie pozwolić by zapanowały nad Tobą ponure myśli. Pesymistyczne scenariusze o tym, że on/ona Cię zostawi nie ułatwią Ci okresu oczekiwania. Na dodatek zaczniesz odczuwać niepotrzebny lęk co może Cię pchnąć do chęci skrócenia czasu partnera - uwierz to nie jest fair jeśli on dostanie od Ciebie 10 smsów o treści ''nie wytrzymam, nie dam sobie z tym rady, tak być nie może, ranisz mnie, krzywdzisz mnie, jak możesz mi to robić skoro mnie kochasz'' itp itd. Jedyne co on/ona może wtedy pomyśleć o Tobie to to, że jesteś od niego/niej uzależniona/y i nie umiesz sobie poradzić z takim drobiazgiem jak odsunięcie się na chwilę. Możesz też wpędzić ukochaną/ ukochanego w niepotrzebne poczucie winy.Poza tym tak szczerze: taka postawa jest po prostu egoistyczna i dziecinna. Jeśli mówisz A i zgadzasz się na tę sytuację powiedz też B i wytrwaj ją. Dzięki temu w oczach ukochanej/go zyskasz dużo szacunku gwarantuję.
3
Zobacz, że ta sytuacja ma swoje plusy. Możesz nareszcie zająć się sobą. Może wreszcie przeczytasz te 3 książki za które od tak dawna próbowałaś się zabrać ? Spróbuj zajmować się wszystkim co pozwoli Ci uwolnić się od myślenia o nim/niej: wyjdź ze znajomymi, na spacer z psem, fotografuj, może zafascynuj się czymś na nowo, a może znajdź czas na samodoskonalenie.A może dawno nie robiłaś okresowych badań kontrolnych, może to najlepszy czas by odwiedzić kilku specjalistów których ciągle odkładasz np. dermatolog, stomatolog ? Opcji jest wiele więc nie marnuj czasu na zamartwianie się i użalanie nad sobą. Staraj się dużo uśmiechać, ciepło myśleć o nim/niej i nie martwić się na zapas. Warto wierzyć, że cokolwiek się stanie, będzie to dobre dla Was obojga i kto wie - może on/ona doceni Cię jeszcze bardziej, może zatęskni i Wasza relacja się wzmocni ? Cokolwiek się nie stanie czy dobre czy złe jeśli nie dziś stałoby się za pół roku albo rok - tylko wtedy mogłoby mieć formę olbrzymiej eksplozji, która mogłaby Cię mocno poturbować. Lepiej wcześniej niż później. Są też duże szansę, że właśnie dzięki temu na co zgodzisz się dziś Wasz związek przetrwa trudne chwile - razem dojdziecie do mądrych wniosków i Wasza relacja nie tylko nie przepadnie, ale się umocni. Trochę optymizmu naprawdę nie zaszkodzi. To nie koniec świata, wierz mi !

Oceń tę poradę

4.3
(7 głosów)
Twoja ocena:
Zapisywanie głosu...

Komentarze

Komentarze (14)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

S
Ewelina Zach 12 lat temu
Wiecie, ogólnie relacje międzyludzkie są raczej trudne i trudno jest podać jakieś rozwiązanie, które jest lekarstwem na wszystkie problemy - rozstanie się na jakiś czas to tak naprawdę jedna z dostępnych opcji, dobra czy nie- to zależy od ludzi którzy ją zastosują i od sytuacji w której się znajdują. Pozdrawiam
J
julita lewandowska 13 lat temu
dużo par się rozstaje,nawet po 7 latach bycia ze sobą.i każdy musi mieć kontrolę nad czynami,w tym przypadku jest bardzo ciężko.ale trzeba przetrwać.Najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa.
M
Autor Zaradni.pl 13 lat temu
Shavi czy mogłabym do Ciebie napisać tak prywatnie nie na forum;) zalezy mi na Twoim komentarzu.. Nie chce zawracac glowy ale wydajesz sie osoba ktora mogla by mi pomoc.
S
Ewelina Zach 14 lat temu
Też wierzę, że bez względu na to co się wydarzy wyjdę z tego silniejsza...pozdrawiam
R
Katarzyna Reczkowska 14 lat temu
ShaVi - to co powiem , może komus wydać sie banalne, jednak w imię zasady: TEGO KWIATA, TO PÓŁ ŚWIATA. Jeśli Twój Partner stwierdzi, że on nie jest jeszcze gotowy, to wystaw go poprostu za drzwi - to brutalne, ale prawdziwe. Nic na siłę, a Ty zasługujesz na to by być szczęśliwą w życiu. Wiem co mówię - mój poprzedni mąż mimo bycia starszym o 12-cie lat, był dzieciuchem nie umiejącym samodzielnie podjąć decyzji i wiecznie coś przemyślał w mamusi/babci/przy piwku.Po 3,5 roku miałam dość niańczenia jego i małego dziecka, miałam dość bycia: matka, niańka, sptrzątaczką, praczką i zarabiaczką kasy.Postawiłam ultimatum, nie dostosował się i to był koniec. Drugi mąż okazał się wartym tej zmiany. Oo 8-miu lat jestem najszczęśliwą kobietą pod słońcem. Tego właśnie Ci życzę - jeśli on nawali, nie bój się zmian. TO CO NAS NIE ZABIJE, TO NAS WZMACNIA. Buziaczki Kobietki
S
Ewelina Zach 14 lat temu
p.s...ale że ta konkretna porada będzie na głównej to się nie spodziewałam. Temat raczej trudny i niezbyt pozytywny... ale cieszę się, że autor portalu widzi również te porady, które może nie łatwe, ale głębokie i sensowne....i po prostu trudne...

S
Ewelina Zach 14 lat temu
Dzięki Gliwicka za mądre słowa...i Tobie Risika również- Kochanie dziewczyny ja również czekam na pozytywne rozwiązanie sprawy :-) Pozdrawiam i ściskam obie !
G
Ewa Wilczek 14 lat temu
No, widzę, że nadszedł czas na przemyślane decyzje. Jeżeli sami zdecydowaliście się na taki krok, to Wasza jest decyzja. Jednak w stabilnym partnerstwie, małżeństwie jest inaczej, decyzje podejmowane są od tych prozaicznych do tych, które mają podzielone zdania. Trudno jest uciekać od czegoś, gdy jesteśmy w związku, właśnie po to istniejemy razem, a nie osobno, gdy on/ona ma problem. To tylko świadczy w Twoim przypadku o braku dojrzałości Twojego partnera albo pojawił się problem wzięcia na siebie większej odpowiedzialności bycia w prawdziwym związku. Takie przemyślenia nie są dobre, właśnie wspólne zwalczanie "problemów" jest próbą tego, czy dacie sobie we dwójkę radę w przyziemnych sprawach, czasami poróżnić może Was zostawiona niezakręcona pasta do zębów na umywalce, a co dopiero, gdy pojawiają się prawdziwe kłopoty i musicie podjąć ważne decyzje? Czy, wtedy Twój partner ucieka do mamy, albo mówi "kochanie ja nie wiem, czy chcę tego" Myślę, że zgodzicie się, że będąc razem liczymy na tą drugą osobę i tak samo ona może liczyć na nas. Takie odchodzenie od siebie, to wprowadza tylko zamieszanie w uczuciach i niepewność, co do zamiarów. Trzymam kciuki, aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli!!!! Jeżeli nie, to nie żałuj, widocznie to nie ten, czego nie życzę. Pozdrawiam.
R
Katarzyna Reczkowska 14 lat temu
ShaVi w takim wypadku zgadzam sie na 1 mln procent - nic na siłę.
S
Ewelina Zach 14 lat temu
Masz rację Risika, ale czasem trzeba się zgodzić...moja relacja widzisz nie jest zobowiązująca, nie jesteśmy nawet zaręczeni - skoro chce się zastanowić nad nami, własnym życiem i ścieżką szanuję to - nasz jeszcze nie łączą dom, dzieci czy wspólny kredyt, a wiesz nie ma co być z Kimś na siłę... albo się wie albo się nie wie- nie lubię półśrodków, a jakiś czas w nim funkcjonowałam, ale postawiłam sprawę jasno- wóz albo przewóz...bo ja chcę wiedzieć 2 i pół roku to dużo- można już być pewnym. Zobaczymy co z tego wyniknie, ale wiedz, że też nie pochwalam wcale takich "zabiegów" w związku.Ale, że obecnie takiego doświadczam, piszę jak sobie z czymś takim poradzić. Pozdrawiam

Ta strona używa plików cookies

Używamy cookies dla działania serwisu i analizy ruchu. Polityka prywatności