Jak szybko schudnąć?
Lato się skończyło, zażywamy coraz mniej ruchu, zaczynamy prowadzić leżący tryb życia... Wszystko to może nam przysporzyć sporego problemu, potocznie zwanego nadwagą. Jeśli szukasz porady typu- jedz tyle ile jadłeś i do tego leż, a schudniesz... Cóż, pomyliłeś adresy, drogi czytelniku. Pokażę Wam za to parę skutecznych sposobów na radzenie sobie z problemem nadmiaru tkanki tłuszczowej.
- • Poza silną motywacją i brakiem dostępu do fast-foodów nic nie będzie Wam potrzebne :)

Po pierwsze dieta!
A raczej jej brak. Każda dieta powoduje w naszym mózgu efekt "dość!". Zastanówmy się przede wszystkim, czy jesteśmy w stanie wyzbyć się większości smacznych rzeczy z naszego jadłospisu na zawsze. Nie? Oczywiście, że nie. Jeżeli przewidziałem Waszą odpowiedź, polecam zaprzestania rozmyślań o cudownych dietach kapuścianych czy makaronowych. Jeżeli po krótkim czasie wrócimy do swoich wcześniejszych nawyków żywieniowych, zamiast stracić na wadze, zyskamy. Tak, to właśnie ten słynny efekt jo-jo. W takim razie pewnie zadacie pytanie: "jak jeść?". Racjonalnie- jedzmy często, ale mniej. Wyrzućmy z jadłospisu batoniki i chipsy, zastąpmy je naturalnymi słodkimi owocami czy np. miodem. Ważne, aby nie jeść po godzinie 18:00. Oczywiście może to być 17:00, albo 18:30. Ogólnie chodzi o to, żeby nie dojadać przed snem i pilnować się określonej przez nas godziny ostatecznej ;) Metabolizm zaś przyspieszymy zjadając zamiast zwykłego białego pieczywa to bogate w błonnik- pełnoziarniste.
Po drugie woda!
Nie ma lepszego napoju dla ludzi tracących na wadze niż woda. Pijmy jej 2 litry przez cały dzień, jeśli poważnie myślimy o zrzuceniu brzucha. Nie dość, że będziemy odczuwać mniejszy głód, to jeszcze uregulujemy nieco metabolizm.
Po trzecie ruch!
Pewnie kojarzy Wam się ze sportem, bieganiem, potem i wyrzeczeniami. Cóż... Mi też tak się kojarzył do pewnego czasu. Niedawno ściągnąłem aplikację na telefon, która liczy przebyte przeze mnie kilometry i pokazuje spalane kalorie. Ja traktuję ten gadżet raczej jako licznik odległości, jednak muszę przyznać, że zdziwiłem się, gdy po jednym spacerze straciłem 500kcal. Co najważniejsze, wkręciłem się w to na tyle, że z dnia na dzień liczba przebytych kilometrów rosła, a ja po prostu zwiedzałem sobie okolicę:) Znajdźcie więc coś, co sprawia Wam przyjemność i róbcie to na świeżym powietrzu. Ja chudłem najwięcej w czasach gdy jeździłem starym motocyklem, który co chwila pchałem :D Ten sport zaliczam jednak do ekstremalnych.
Po czwarte oczyszczenie!
I nie, nie chodzi tu o wpajanie Wam wiary w Boga i ścieżkę nirvany ;) Jeżeli zależy nam na fajnej sylwetce, musimy zrobić sobie mały detox. Codziennie wchłaniany przez nas syf w postaci przekąsek ze sklepu, papierosów, kawy itd. odkłada się w organizmie i broni go przed utratą zbędnych kilogramów. Właściwości oczyszczające ma wiele produktów dookoła nas- ja szczególnie polubiłem zieloną i czerwoną herbatę.
Po piąte zacznij czuć się zdrowo!
Po pewnym czasie zdrowego żywienia, zabierania małych przekąsek do pracy zamiast smażonej kiełbasy w bułce (oczywiście to metafora), przechadzek po okolicy i prowadzeniu aktywnego trybu życia zaczniemy odzyskiwać witalne siły. Poczujemy się lżejsi dosłownie i w przenośni. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, co traciliśmy, łatwiej będzie nam żyć w zgodzie ze swoim organizmem dalej. Z pewnością zaowocuje to lepszą sylwetką :)
Komentarze
Ostatnio zmieniony: 2012-12-16 09:55:21
Ostatnio zmieniony: 2012-11-21 15:41:45
Dodaj komentarz