Zarejestrowany znak towarowy to potężna broń w rękach konkurencji!
Prowadzisz od lat firmę pod konkretną nazwą? Nawet przez myśl by Ci nie przeszło, że ktoś może działać pod taką samą marką? Lepiej dmuchać na zimne i nie czekać na pismo od prawników konkurencji. Jeżeli taki podmiot zastrzeże znak towarowy w Urzędzie Patentowym, to zyska silne narzędzie nacisku na Ciebie. I nie chodzi wcale o spór sądowy. Może wyrządzić Twojemu biznesowi poważne szkody bez udziału sądu czy prawników. O tym jest ten artykuł.
Znak towarowy - dlaczego jest tak ważny dla przedsiębiorcy?

Znak towarowy, a ściślej rzecz ujmując, świadectwo ochronne, to bardzo ważny dokument. Jego posiadacz może w ciągu paru chwil praktycznie zneutralizować konkurenta. I wcale nie musi go w tym celu pozywać. Jak to możliwe? Wystarczy kilka maili i konkurent traci realną możliwość działania, a takich portalach jak Allegro, Amazon czy Facebook.
Poza tym, nie można zapominać o profitach typowo marketingowych. Rejestracja marki w Urzędzie Patentowym pozwala przystąpić do programów: Amazon Brand Registry oraz Strefa marek Allegro. Dzięki temu otrzymasz narzędzia reklamowe, które podniosą Twoją sprzedaż. A to już niewidzialna przewaga konkurencyjna.
Czy nazwę firmy można ukraść w majestacie prawa?

Powyższe pytanie brzmi nieco kuriozalnie, prawda? Niestety jest to możliwe, jeżeli Twój konkurent wyprzedzi Cię z wnioskiem do Urzędu Patentowego i zarejestruje znak towarowy. Procedura opiera się o zasadę „kto pierwszy ten lepszy”. Ekspert oceniający nowe zgłoszenia nie sprawdza, czy jest już na rynku firma o takiej samej nazwie.
To wszystko sprawia, że ktoś może zastrzec Twoją nazwę na siebie. To odwraca Ciężar dowodowy w ewentualnym sporze. Teraz to Ty musisz wykazać, że przy rejestracji naruszono Twoje prawa do marki. Byłeś z nią w końcu na rynku pierwszy. Czy ktokolwiek, np. rzecznik patentowy może zapewnić Cię o wygranej w takim procesie? Absolutnie nie. Takie spory obarczone są dużą dozą niepewności co do wyniku. Prawa do znaków niezarejestrowanych mają zwykle zasięg lokalny.
Nie masz Facebooka, nie istniejesz!
Zapewne nieraz słyszałeś powyższe zdanie. Może ono brzmieć nieco zabawnie, bo zazwyczaj jest używane przez młodsze pokolenie. Z drugiej strony wielu przedsiębiorców aktywnie korzysta z narzędzi, jakie oferuje ta platforma i utrata konta rzeczywiście może oznaczać koniec firmy na rynku.
Tak się stanie, jeżeli właściciel zarejestrowanego znaku towarowego zgłosi fakt, że naruszasz jego prawa. Np. nazwą profilu czy treścią publikowanych postów. Co jednak kluczowe, możesz stracić nie tylko profil firmowy. Konkurent na podstawie świadectwa ochronnego może doprowadzić do powiązanego z nim Twojego prywatnego konta! Czy konto można odzyskać? W teorii tak, ale w praktyce musisz albo porozumieć się z uprawnionym do znaku towarowego, albo mu takie prawo w sporze unieważnić.
Dasz radę działać bez konta na Allegro?
Czasy pandemii koronawirusa sprawiły, że klienci jeszcze bardziej rozsmakowali się w e-commerce. Allegro to jeden z tych portali, które oferują wygodną aplikację, dzięki której możemy kupować kilkoma kliknięciami. Co więcej, według statystyk ponad 80% internautów kupuje na tej platformie.
Z tego powodu utrata konta na Allegro może poważnie zaburzyć Twoją płynność finansową. Ryzyko jest jeszcze większe, jeżeli cały model biznesowy opierasz na tej platformie. Gdy administracja Allegro otrzyma maila ze skanem świadectwa ochronnego konkurenta, Twoje oferty zostaną natychmiast usunięte. Wynika to z regulaminu tego portalu. Jakiekolwiek tłumaczenia, że działałeś pod tą nazwą pierwszy i konkurent ukradł Ci markę, nie zadziałają. Dla pracownika portalu liczą się twarde dowody. A świadectwo ochronne potwierdza, że prawa do marki ma Twój konkurent.
Celem ataku może być również adres domeny internetowej
Facebook czy Allegro to wyłącznie dodatki do Twojej firmowej strony? To bardzo rozsądne rozwiązanie, ale nie chroni Cię w 100%. Jeżeli okaże się, że Twoja domena narusza znak towarowy konkurencji, to ryzykujesz spór przed Sądem Domenowym.
Oczywiście będziesz mógł się przed tym bronić, ale wyrok zapada tutaj bardzo szybko bo już w 2-3 miesiące. Ryzyko polega na tym, że nie możesz się od niego merytorycznie odwoływać, jak to ma miejsce przed zwykłym sądem cywilnym. To może zachęcić przeciwnika do wykorzystania tej procedury do odebrania Ci domeny.
To o tyle niebezpieczne, że przecież w oparciu o domenę używasz skrzynki mailowej. Stracisz tak dostęp do bazy klientów. Nie mówiąc już o tym, że najpewniej od lat taką stronę pozycjonujesz.
YouTube a naruszenie praw do marki

Youtube również nie próżnuje, jeżeli chodzi o zgłoszenia naruszeń praw do marki firmy. Znikają zarówno pojedyncze filmy, jak i całe konta. Nie ma reguły, ponieważ zgłoszenie ocenia po prostu pracownik Youtube'a, który nie jest rzecznikiem patentowym.
Co to oznacza dla Ciebie? Podobnie jak w przypadku Allegro i Facebooka, tu również blokada następuje po okazaniu świadectwa ochronnego przez Twojego konkurenta.
Działanie więc na rynku bez zastrzeżonego znaku towarowego jest czystym szaleństwem. Nie teraz, to za rok czy dwa możesz stać się celem trolla patentowego. Pozbawiony dostępu do kont społecznościowych i platform sprzedażowych będziesz dużo bardziej skory zapłacić szantażyście za przeniesienie praw do znaku towarowego.
Możesz temu zapobiec, zastrzegając nazwę firmy, kiedy takie problemy jeszcze nie występują.
Hejt w świecie biznesu?
Jeżeli Twój konkurent zdążył przed Tobą zastrzec znak towarowy, to może wykorzystać ten argument „w dyskusji” internetowej. Nazwijmy jednak rzeczy po imieniu – może wywołać hejt w Twoją stronę.
W tym miejscu musisz wiedzieć, że internauci z pewnością nie będą weryfikować, kto ma tak naprawdę rację. Wiele osób naturalnie uzna, że skoro Twój przeciwnik dysponuje świadectwem rejestracji, to ma urzędowo przyznane prawa do marki.
Jakiekolwiek dyskusje z hejterami nie mają sensu. Może to jedynie podkopać Twój autorytet jako przedsiębiorcy. Najlepiej skontaktuj się z rzecznikiem patentowym, który podejmie rozmowy z prawnikami Twojego konkurenta. Często celne merytoryczne argumenty studzą zapał takiej osoby do atakowania Ciebie. Mogą również zachęcić go do zawarcia z Tobą ugody.
Co jeżeli jednak naruszasz cudzy znak towarowy?
Jeszcze przed wdaniem się w spór sądowy, Twój konkurent może skorzystać z instytucji zabezpieczenia roszczeń. Jak to wygląda w praktyce? Twoje towary w magazynie zostaną zaplombowane przez komornika. Oznacza to, że do czasu zakończenia sporu nie masz realnej możliwości działania na rynku. Wystąpienie z wnioskiem o takie zabezpieczenie to właściwie standard przed każdym sporem.
Możesz zostać zmuszony do zaprzestania używania nazwy firmy
To absolutna podstawa, która pozwala na eliminację konkurencji z rynku. Utrata nazwy, to utrata tożsamości jako przedsiębiorca, a co za tym idzie także i klientów. Dlatego zanim wejdziesz na rynek pod konkretną nazwą firmy, zrób pogłębioną weryfikację marki. Przedsiębiorcy najczęściej wchodzą w nazwy podobne nieświadomie. Wydaje im się, że tylko identyczna nazwa narusza prawo.
W praktyce nie ma czegoś takiego jak bezpieczne 30% różnic. Naruszysz prawo do cudzego znaku towarowego za każdym razem, gdy sąd uzna, że Wasi klienci mogą się pomylić. A do tego wystarczy różnica kilku literek.
Roszczenia finansowe za naruszenie prawa
Tłumaczenia, że nie wiedziałeś nic o tym, że konkurent ma zastrzeżony znak towarowy nic nie dadzą. W tym sporze występujesz jako przedsiębiorca, czyli profesjonalista. W związku z tym powinieneś mieć świadomość, że przed wejściem na rynek, należało zorientować się, kto już na nim działa i czy nie posługuje się kolizyjnie podobną marką.
Ryzykujesz więc tym, że konkurent zażąda naprawienia wyrządzonej szkody. Kto wyliczy jej wysokość? Taki obowiązek spoczywa na powodzie, co rodzi wiele komplikacji. Najłatwiej powoływać się na niezapłaconą umowę licencyjną. Jest to najbardziej miarodajny wyznacznik szkody. Konkurent może równocześnie zażądać wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści jakie osiągnąłeś, naruszając jego znak towarowy.
Obowiązek przeprosin
Wydawać by się mogło, że to zdecydowanie najmniej dotkliwa kara za naruszenie znaku towarowego. Nic bardziej mylnego! Przeprosiny nie ograniczają się bowiem do sali sądowej. Standardowo przeprosiny będziesz musiał opublikować na swojej stronie internetowej, a często także na portalu branżowym.
Dlaczego? Aby klienci mogli zapoznać się z ich treścią. Tak naprawdę przeprosiny są w tym przypadku zabiegiem marketingowym. Dla strony przepraszającej mogą oznaczać wręcz katastrofę wizerunkową. Jak tego uniknąć? Jeżeli faktycznie dopuściłeś się naruszenia, to zamiast na siłę się bronić, rozpocznij rozmowy ugodowe z przeciwnikiem. Uwierz mi, że mało komu zależy na przeciągających się sporach sądowych. To sprawia, że prawie zawsze jest płaszczyzna do porozumienia. I pomoże Ci w tym każdy rzecznik patentowy.
Dodaj komentarz